Ruiny wieży Jenny

Na leśnym wzgórzu przy ulicy Piastów w Bolesławcu stoi zapomniana neogotycka wieża, która powstała z miłości. Etienne Doussin, właściciel folwarku „Próg”, wzniósł ją w 1873 roku dla swojej żony Jenny Latermann. Dziś to ruina, z której nie można już podziwiać panoramy miasta, ale samo miejsce zachowało klimat i opowiada historię, która wykracza poza zwykłe zabytki regionu.

Wieża nie jest wielka – ma trzy kondygnacje i zbudowano ją z piaskowca na planie ośmioboku. Nad wejściem wciąż widnieją inicjały E.D. i data 1873. To jeden z tych detali, które sprawiają, że stojąc przed budowlą, łatwo wyobrazić sobie tamtą epokę.

Ruiny wieży Jenny
59-700 Bolesławiec
★ 4.2
Wieża Jenny w Bolesławcu to tajemniczy zabytek, który przenosi nas w czasy XIX wieku. Zbudowana z miłości przez Etienne Doussina dla jego żony, dziś jest romantyczną ruiną otoczoną pięknym parkiem. Choć nie można już podziwiać widoków z jej szczytu, historia i klimat tego miejsca sprawiają, że warto je odwiedzić.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • neogotycka architektura z piaskowca
  • historia miłości i sztuki
  • urokliwe otoczenie parku
  • brak tłumów turystów
  • idealne dla miłośników lokalnej historii

Historia wieży Jenny w Bolesławcu

Etienne Doussin nie był byle kim – to zamożny właściciel ziemski, który postanowił upamiętnić swoją małżonkę w nietypowy sposób. Jenny Latermann to nie tylko adresatka tego romantycznego gestu, ale także matka Jenny Bary-Doussin, słynnej rzeźbiarki związanej z Bolesławcem. Rodzina Doussinów odcisnęła wyraźne piętno na historii miasta, choć dziś niewiele osób kojarzy te nazwiska.

Dwa lata po wzniesieniu wieży, w 1875 roku, Doussin zlecił Eduardowi Petzoldowi stworzenie założenia parkowego wokół budowli. Petzold to postać znana w świecie architektury ogrodowej – projektował parki na Śląsku i Łużycach, a jego realizacje cechowało połączenie regularnych elementów z naturalnym krajobrazem. Wokół wieży Jenny powstał park krajobrazowy z hipodromem, który miał być ograniczony wieżą z jednej strony, a jego osie wyznaczały cztery rzędy drzew układające się w łuk.

Z tamtego czasu zachował się najstarszy drzewostan: kasztanowce, dęby czerwone i robinie akacjowe. Te drzewa to żywe świadectwo dawnej świetności miejsca.

Jenny Latermann miała córkę o tym samym imieniu – Jenny von Bary-Doussin, która zasłynęła jako wybitna rzeźbiarka. To ciekawy zbieg okoliczności, że dwa pokolenia kobiet o tym samym imieniu zostawiły ślad w historii Bolesławca – jedna jako muza dla romantycznej budowli, druga jako artystka.

Co zostało z dawnej świetności

Wieża Jenny nie jest w najlepszym stanie. Wewnętrzne schody zostały zniszczone, więc wejście na górę nie wchodzi w grę. Drzewa, które kiedyś komponowały się z widokiem, dziś przerosły budowlę i zasłaniają panoramę, którą niegdyś można było podziwiać z tarasu widokowego. To paradoks – park, który miał otaczać wieżę i podkreślać jej walory, teraz ją przysłania.

Mimo to ruiny mają swój urok. Neogotycka architektura z piaskowca, charakterystyczne detale, lokalizacja na wzgórzu – wszystko to sprawia, że miejsce wciąż przyciąga. Nie ma tu tłumów turystów, co dla niektórych będzie zaletą. To raczej cel spaceru dla tych, którzy lubią odkrywać zapomniane zakątki i nie potrzebują dopieszczonych atrakcji z pełną infrastrukturą.

Ruiny wieży widokowej Jenny – dla kogo to miejsce

Przede wszystkim dla miłośników historii lokalnej i architektury XIX wieku. Jeśli interesuje kogoś okres industrializacji Śląska, rodziny właścicieli ziemskich i ich wpływ na rozwój regionu, wieża Jenny stanowi ciekawy przykład. To też dobry punkt na trasie spaceru po Bolesławcu – miasto kojarzy się głównie z ceramiką, więc taka wycieczka na leśne wzgórze daje odmianę.

Rodziny z małymi dziećmi mogą być rozczarowani – nie ma tu placu zabaw, nie można wejść do środka, a sam obiekt to w gruncie rzeczy kamienna ruina. Dzieci w wieku szkolnym, które interesują się historią lub lubią eksplorować nietypowe miejsca, mogą natomiast znaleźć to ciekawe.

Fotografowie docenią klimat miejsca. Neogotycka architektura otoczona lasem, stare drzewa, światło przebijające się przez korony – to dobre warunki do zdjęć, zwłaszcza jesienią lub wczesną wiosną, gdy liście nie zasłaniają całkowicie budowli.

Plany renowacji i przyszłość zabytku

Od lat mówi się o konieczności remontu wieży Jenny. Jak to zwykle bywa z zabytkami wymagającymi nakładów finansowych, wszystko kończy się na planach i deklaracjach. Obiekt jest własnością miasta, ale brak funduszy i priorytetów sprawia, że wieża nadal niszczeje.

Gdyby udało się odrestaurować schody i udostępnić taras widokowy, miejsce mogłoby zyskać drugie życie jako punkt widokowy na Bolesławiec. Pytanie, czy po przycięciu drzew widok byłby na tyle atrakcyjny, żeby uzasadnić nakłady. Miasto nie jest szczególnie malownicze z lotu ptaka, a okolica to głównie zabudowa mieszkaniowa i lasy.

Eduard Petzold, projektant parku wokół wieży Jenny, to jedna z najważniejszych postaci w historii architektury ogrodowej na Śląsku. Tworzył m.in. parki w Muskau i Branitz, współpracując z księciem Hermannem von Pückler-Muskau, pionierem angielskiego stylu parkowego w Niemczech.

Jak dotrzeć do wieży Jenny

Wieża znajduje się przy ulicy Piastów w Bolesławcu, na wzgórzu porośniętym lasem. Można dojechać samochodem – w okolicy da się zaparkować przy drodze, choć nie ma wyznaczonego parkingu. Z centrum miasta to kilka minut jazdy lub około 20-30 minut spaceru.

Dojście do wieży nie jest trudne, ale trzeba liczyć się z lekkim podejściem pod górę. Ścieżki nie są utwardzone, więc po deszczu może być błotniście. Warto założyć wygodne buty, szczególnie jesienią i wiosną.

Jeśli ktoś jedzie do Bolesławca głównie dla ceramiki i zwiedzania fabryk, wieża Jenny może być dodatkowym punktem programu. Nie wymaga dużo czasu – pół godziny wystarczy, żeby obejść obiekt, zrobić zdjęcia i poczytać tablicę informacyjną (jeśli jeszcze istnieje).

Praktyczne informacje o zwiedzaniu

Wstęp: bezpłatny – to ruina w lesie, bez ogrodzenia i kasy biletowej.

Godziny otwarcia: obiekt dostępny całą dobę, choć oczywiście bezpieczniej i przyjemniej zwiedzać za dnia.

Czas zwiedzania: 20-40 minut wystarczy, żeby spokojnie obejść wieżę, pospacerować po okolicy i wrócić do samochodu.

Dostępność: brak udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami – teren nierówny, brak utwardzonych ścieżek, brak toalet czy innych udogodnień.

Dojazd: najlepiej własnym samochodem. Komunikacja miejska w Bolesławcu istnieje, ale trzeba sprawdzić, które linie przejeżdżają w pobliżu ulicy Piastów.

Wieża Jenny to nie jest „must see” w Bolesławcu, ale jeśli ktoś ma dodatkową godzinę i lubi miejsca z historią, warto zajrzeć. To fragment przeszłości miasta, który powoli zapada się w zapomnienie – kto wie, może za kilka lat ruina będzie w jeszcze gorszym stanie lub w ogóle niedostępna ze względów bezpieczeństwa. Teraz jeszcze można zobaczyć inicjały fundatora nad wejściem i wyobrazić sobie, jak wyglądało to miejsce w czasach świetności, gdy z tarasu widokowego rozciągał się widok na całe miasto, a wokół kwitł starannie zaprojektowany park.